Jednoklikowa strona WWW to wciąż mit. Co Vito Peleg wie o AI i agencjach webowych
Czy AI rzeczywiście zabije branżę agenciesjną? Mam swoje zdanie
No dobra, przyznaję się bez bicia: te nagłówki mnie już męczą. "AI zastąpi webdeveloperów." "Stwórz stronę w 30 sekund." "Koniec agencji internetowych."
Słyszymy to od lat. I wiecie co? Rok 2026 nadszedł, a branża agenciesjna jakoś nadal ma się dobrze. Kto by pomyślał.
Niedawno natknąłem się na wywiad z Vito Pelegiem, CEO Atarim. Jego perspektywa wyróżniała się na tle całego tego szumu. Żadnej apokalipsy, żadnego ignorowania tematu. Po prostu uczciwa ocena tego, gdzie tak naprawdę jesteśmy.
Mit strony jednym kliknięciem
Wizja wygląda tak: wpisujesz prompt, klikasz przycisk i masz gotową, profesjonalną stronę. Proste, prawda?
Peleg ma rację w jednej kwestii: kodowanie nigdy nie było najtrudniejsze. Prawdziwe wyzwanie to zrozumieć odbiorcę, napisać przekonujący przekaz, zaprojektować wygodną ścieżkę użytkownika i stworzyć coś, co naprawdę odzwierciedla markę. AI może pomóc w realizacji. Nie jest w stanie (na razie) zastąpić strategicznego myślenia.
W NameOcean widzimy to codziennie. Klient rejestruje domenę, uruchamia hosting, a potem... utyka. Nie dlatego, że nie potrafi technicznie zbudować strony. Problem polega na tym, że nie wie, co tak naprawdę chce zbudować i jak to ma działać dla jego konkretnego biznesu.
Model mega-agencji się umacnia
Peleg zauważa coś ciekawego: zamiast zabijać agencje, AI paradoksalnie konsoliduje rynek. Duże, dobrze wyposażone zespoły z głęboką ekspertyzą mają się coraz lepiej.
To ma sens, jeśli się zastanowić. Kiedy AI obniża barierę wejścia w podstawową realizację, różnicowanie zaczyna się tam, gdzie naprawdę liczy się wartość: strategiczna wizja, kreatywność, głębokie relacje z klientami. Duże agencje mają zasoby, żeby w to inwestować. Freelancerzy i małe firmy często zostają zmuszeni do konkurowania ceną za coraz bardziej commodity usługi.
Dla startupów i firm to ciekawa kalkulacja. Możesz gonić za marzeniem o jednym kliknięciu i skończyć z genericzną stroną wyglądającą jak każda inna. Albo możesz zainwestować w ekspertyzę, która rzeczywiście coś zmienia.
Co powinieneś zrobić?
Tutaj dociera praktyczna rada Pelega. Sugeruje, żeby agencje - i ich klienci - traktowały AI mniej jako zamiennik, a bardziej jako narzędzie do wzmacniania ludzkiej kreatywności i strategii.
Dla firm budujących obecność w sieci:
Używaj AI jako punktu wyjścia, nie końcowego rozwiązania. AI może przyspieszyć iteracje, wygenerować warianty, zautomatyzować powtarzalne zadania. Ale twoja unikalna propozycja wartości nadal wymaga ludzkiego zdefiniowania.
Inwestuj w fundamenty. Strategia domenowa, prawidłowa konfiguracja DNS, niezawodny hosting, solidne wdrożenie SSL - to wszystko jest ważniejsze niż kiedykolwiek. Nie jest sexy, ale to jest baza.
Myśl długoterminowo. Szybka strona wygenerowana przez AI może cię postawić online dzisiaj. Ale jeśli nie jest spójna z celami biznesowymi, za pół roku i tak będziesz przebudowywać.
Nie panikuj, ale też nie ignoruj. Agencje panikujące pewnie reagują za szybko. Te ignorujące - pewnie za wolno. Złoty środek to przemyślana integracja.
Podsumowanie
Główny argument Pelega jest odświeżająco pragmatyczny: AI nie zmienia fundamentalnie wartości jakościowego tworzenia stron - zmienia tylko narzędzia. Strony, które odnoszą sukces, wciąż opierają się na solidnej strategii, jasnym przekazie i prawdziwym zrozumieniu potrzeb użytkowników.
W gruncie rzeczy, świetna strona to nadal rozwiązywanie problemów prawdziwych ludzi. AI jest potężnym narzędziem w tym procesie. Ale żadna ilość sztucznej inteligencji nie zastąpi faktycznego poznania swojego biznesu i klientów.
Jeśli budujesz coś nowego, zacznij od domeny, hostingu i strategii. Reszta się ułoży.